Termoli 2014 - relacja

Pozytywnie, miło, radośnie, sympatycznie, przyjemnie...  można wymieniać tak dalej i dalej przymiotniki, którymi najczęściej młodzi ludzie opisują wyjazdy naszej społeczności szkolnej do Włoch, a konkretnie do Termoli. Jednak w głębi serca każdy z tych, którzy tam byli, wie, że nie ma słowa, które oddałoby w pełni atmosferę tego szczególnego tygodnia pobytu na włoskiej ziemi. Nie inaczej było także w tym roku.

*** !!! LINK DO GALERII Z WYJAZDU !!! ***

Naszą podróż rozpoczęliśmy od kursu na Rzym. W tym niesamowitym, uświęconym wiekami historii mieście dane nam było m. in. nawiedzić Bazylikę Matki Bożej Większej, w której przechowywana jest znana ikona z wizerunkiem Maryi z Dzieciątkiem Salus Populi Romani, przejść tę część miasta, gdzie można podziwiać zabytki z czasów starożytnych (Koloseum) oraz odwiedzić Watykan, a w nim imponującą Bazylikę św. Piotra, kryjącą w sobie historię papiestwa i Kościoła minionych pięciu wieków, wznoszącą się na podstawach poprzedniej, pierwotnej Bazyliki, sięgającej czasów starożytnych. Zobaczyliśmy także Panteon i Fontannę di Trevi,
a chętni uczestniczyli we mszy świętej w polskiej parafii. Nie można także pominąć ważnej atrakcji, która poprzedziła wizytę w Bazylice św. Piotra - smacznego włoskiego obiadu w jednej z restauracji, na który składał się pyszny makaron i pizza.

Po Rzymie przyszedł czas na główny punkt programu naszego wyjazdu, czyli pobyt
w Termoli. Nim jednak do niego doszło, zwiedziliśmy dwa miasteczka: Manoppello, gdzie przechowywane jest płótno Volto Santo  oraz Lanciano, gdzie dokonał się cud eucharystyczny.

I tak, przebywszy długą drogę, dotarliśmy w poniedziałkowy wieczór do Termoli, do parafii pw. Apostołów Piotra i Pawła, gdzie proboszczem jest nasz przyjaciel Padre Enzo Ronzitti. To miejsce było dla nas Domem przez prawie 4 dni. Nie było noclegownią, czy czymś podobnym, lecz prawdziwym Domem, pisanym przed duże “D”, gdzie panuje atmosfera braterstwa, miłości, gdzie się słuchamy, śmiejemy, wygłupiamy. Termoli, to miejsce, gdzie coś, co w Polsce wydawałoby się niepoważne, śmieszne, czego byś nie zrobił, jest czymś zwykłym, nadającym ton codzienności.

W czasie wyjazdu zwiedziliśmy także Półwysep Gargano i Monte San`Angelo oraz delektowaliśmy się urokami plaży w Termoli.

Myślę, że w każdym z uczestników największe emocje wzbudził uliczny happening, który była zwieńczeniem przygotowanego w Chorzowie programu. Program ten był promocją rodziny i wartości, które powinna ona ze sobą nieść. Występ rozpoczynał taniec dziewczyn
z klasy I LO i II klasy Gimnazjum nr 8, następnie zaprezentowaliśmy scenkę do piosenki Giuseppe Povii - Il bambini fanno ooh! . Całość zakończyła prezentacja naszego regionu, czyli wspólne wykonanie piosenki Poszła Karolinka  oraz inscenizacja w śląskich strojach. Nasz występ na jednym z placów Termoli, przypominający nieco flash mob, przykuł uwagę licznych przechodniów, którzy mogli także na specjalnie przygotowanej tablicy zobaczyć zdjęcia
z Chorzowa oraz otrzymali pamiątkowe zakładki i inne gadżety. Po trzecim i ostatnim występie, Włosi, zachwyceni nami, spragnieni czegoś więcej, poprosili o zaśpiewanie polskiej piosenki. Bez wahania wybraliśmy Barkę, która nagrodzona została brawami zgromadzonych przechodniów. Zainteresowanie Włochów naszym występem potwierdzone zostało wieloma telefonami do Padre Enzo z pytaniami o młodzież, którą gości oraz propozycjami pomocy. Klimat Termoli, ukazany najpełniej w czasie tego wieczoru, poniósł nas tak bardzo, że z gitarami w rękach i śpiewem na ustach wracaliśmy do parafii, co wywołało radość Padre Enzo i grupy Włochów pomagających przy parafii. I kiedy tak  chciałoby się, aby ta chwila trwała zawsze, przyszedł czas na podsumowanie, ostatnią, krótką noc i powrót do domu.  Jednak to, co każdy tam przeżył, już na zawsze zostanie w sercu. Bowiem tak naprawdę Termoli to nie jest miejsce, lecz styl życia.

 

Daniel Ludwik